Déjà vu w Molde. Legia powtarza scenariusz sprzed roku
Wszystko wyglądało jak wierna kopia zeszłorocznego starcia Molde z Legią
Czy światowy futbol ma ograniczoną liczbę scenariuszy? Bo to, co wydarzyło się w Molde, wyglądało jak wierna kopia zeszłorocznego starcia tych drużyn. Wtedy Norwegowie prowadzili 3:0 do przerwy – i teraz też. Wtedy Legia po zmianie stron zdobyła dwie bramki – i teraz też. Oby finał tej historii był inny, bo poprzednio skończyło się bolesnym 0:3 w rewanżu.
Legia przyszła na szachy z kapslami od piwa
Warszawski zespół rozpoczął mecz w zestawieniu, które trudno uznać za optymalne. Goncalves? Nieprzydatny nawet na wyścigi rzędów, bo tam trzeba biegać. Biczachczjan? Regularnie gra, ale kibice pamiętający Radovicia czy Dudę mogą tylko wzdychać. Kovacević? Zapomniał, jak się broni. Ziółkowski? Jeszcze musi się wiele nauczyć. Gual? Cóż, chimeryczny jak zawsze.
Nie było lidera, nie było pomysłu, nie było jakości. A Molde? Strzelało jak chciało – po błędach Kovacevicia, po złej interwencji Ziółkowskiego, po świetnym podaniu prostopadłym. Legia mogła się tylko przyglądać.
𝐌𝐨𝐥𝐝𝐞 𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐢 𝟐:𝟎 😨
📺 Polsat Sport 1, PS Premium 1
📲 @PolsatBoxGo #MOLLEG pic.twitter.com/ILgbJX2BHy— Polsat Sport (@polsatsport) March 6, 2025
A potem Norwegowie poczuli się za pewnie…
Zamiast dobić Legię, zaczęli bawić się piłką, jakby grali z juniorską drużyną. Chcieli wchodzić do bramki, szukali idealnej klepki w polu karnym, ale zawsze brakowało kilku centymetrów. No i się przeliczyli.
𝐒𝐩𝐚𝐥𝐨𝐧𝐞𝐠𝐨 nie było ❌
Molde prowadzi 𝟑:𝟎 😐
📺 Polsat Sport 1, PS Premium 1
📲 @PolsatBoxGo #MOLLEG pic.twitter.com/DODlZRPtqD— Polsat Sport (@polsatsport) March 6, 2025
Najpierw gola strzelił Chodyna (po asyście Goncalvesa, która nie ratuje jego fatalnej oceny), a potem Luquinhas. Molde było w szoku – nie spodziewali się, że Legia w ogóle potrafi grać w piłkę.
3:0 na 3:2 🔥
𝐋𝐞𝐠𝐢𝐚 𝐖𝐚𝐫𝐬𝐳𝐚𝐰𝐚 rewelacyjnie otwiera drugą połowę 😍@LegiaWarszawa I #MOLLEG pic.twitter.com/DVXkpBvCKc— Polsat Sport (@polsatsport) March 6, 2025
Końcówka? Bliżej było 3:3 niż 4:2. Nadzieja na awans jest, ale Legia sama komplikuje sobie życie. Gdyby zamiast Goncalvesa ściągano więcej piłkarzy pokroju Vinagre czy Wszołka, ten mecz mógł wyglądać zupełnie inaczej.
Niestety, Szkurin nie może grać w pucharach. Więc trzeba się cieszyć nie z remisu, a jedynie z „małej porażki”.

Komentarze