Kto został nowym trenerem Śląska Wrocław?
Kim jest Ante Šimundža?
Po srebrnym sukcesie w sezonie 2023/2024 wrocławski Śląsk zaliczył kompletny upadek w obecnym sezonie, kończąc rok 2024 na ostatnim miejscu w tabeli z zaledwie jednym zwycięstwem po osiemnastu rozegranych meczach. W wyniku niezadowalających wyników ze stanowiskiem głównego trenera pożegnał się Jacek Magiera, który w poprzednim sezonie poprowadził drużynę do drugiego miejsca. Kilka dni temu klub ogłosił, że w drugiej części sezonu drużyną pokieruje słoweński szkoleniowiec Ante Šimundža.
Ta wiadomość była zaskoczeniem. Kilku trenerów, w tym także z Polski, odmówiło objęcia zespołu, widząc trudną sytuację Śląska w tabeli ligowej. Tymczasem zagraniczny szkoleniowiec, mający doświadczenie również w fazach grupowych europejskich pucharów, zgodził się podjąć to wymagające wyzwanie.
Ante Šimundža, mający 53 lata, podpisał kontrakt ze Śląskiem do końca sezonu. Klub poinformował, że z trenerem omawiano potencjalne opcje przedłużenia umowy, jednak na ten moment przed drużyną i nowym sztabem stoi jedno kluczowe zadanie – utrzymanie Śląska w Ekstraklasie.
Od drugiej ligi do mistrzostwa kraju w mniej niż rok i mecze z Chelsea oraz Tottenhamem
Teoretycznie możliwy jest scenariusz, w którym Ante Šimundža może zdobyć złoto mistrzostw Słowenii, jednocześnie spadając z polskiej Ekstraklasy ze Śląskiem. Jeszcze kilka tygodni temu Šimundža prowadził słoweński Maribor, jeden z najsilniejszych klubów w kraju, który mimo swojego statusu często popełnia błędy – w ciągu ostatnich pięciu lat „Fioletowi” tylko raz zdobyli mistrzowski tytuł. Gdy Šimundža w 2023 roku wrócił do Mariboru, jego zadaniem było to naprawić, jednak nie zdołał dogonić Celje w wyścigu o mistrzostwo i zakończył sezon na drugim miejscu.
Mimo to Šimundža pozostaje jednym z najbardziej uznanych trenerów w regionie. Jego wcześniejsze osiągnięcia, w tym prowadzenie drużyn w europejskich pucharach, ugruntowały jego pozycję jako specjalisty od trudnych wyzwań. Warto przypomnieć, że w 2018 roku z Olimpiją Ljubljana przeszedł od wygranej w drugiej lidze do mistrzostwa kraju w niespełna rok, a jego drużyna była bliska sprawienia niespodzianek w eliminacjach Ligi Europy, gdzie zmierzyła się z takimi klubami jak Chelsea czy Tottenham.
Teraz Šimundža staje przed kolejnym wielkim wyzwaniem. Utrzymanie Śląska w Ekstraklasie będzie wymagało nie tylko zmian taktycznych, ale również odbudowy mentalności zespołu, który wydaje się pogrążony w kryzysie. Wrocławscy kibice mają nadzieję, że doświadczenie słoweńskiego trenera okaże się kluczowe w walce o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W przeszłości Šimundža radził sobie lepiej.
Kiedy Słowenia uzyskała niepodległość, Šimundža trafił do Mariboru jako zawodnik. Grając na pozycji napastnika, wyróżniał się dobrą skutecznością strzelecką. Jako piłkarz został mistrzem swojego kraju i strzelił pierwszego gola słoweńskiej drużyny w Lidze Mistrzów, zapewniając Mariborowi również pierwsze zwycięstwo w tych prestiżowych rozgrywkach. Na początku XXI wieku Maribor zmagał się z problemami finansowymi, ale szybko wrócił do czołówki słoweńskiego futbolu. Wrócił do klubu także Šimundža, ale już w innej roli.
– To rodowity Mariborczyk, lokalny chłopak. Najpierw grał w Mariborze w Lidze Mistrzów, a potem poprowadził drużynę do Ligi Mistrzów jako trener – chwalą nowego trenera wrocławian słoweńscy dziennikarze.
Šimundža rozpoczął swoją karierę trenerską w Mariborze jako asystent, a pierwszym samodzielnym klubem, w którym prowadził drużynę, była Mura. Jesienią 2013 roku Šimundža wrócił do Mariboru już jako główny trener i od razu zdobył złoto. Ciekawe, że sezon 2013/2014 Šimundža rozpoczął w drugiej lidze Słowenii, a zakończył go mistrzostwem w słoweńskiej elicie. W tym samym sezonie Maribor pod jego wodzą dotarł do finału Pucharu Słowenii i awansował do 1/16 finału Ligi Europy, wyprzedzając w tabeli angielski Wigan i belgijski Zulte-Waregem.
W sezonie 2014/2015 Maribor pod przewodnictwem Šimundży awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów, pokonując w eliminacjach bośniacki Zrinjski, izraelski Maccabi i szkocki Celtic. Na etapie grupowym mistrz Słowenii zdobył punkty z Chelsea, Schalke 04 oraz portugalskim Sportingiem, remisując z nimi wszystkie mecze. Jednak po tak udanym występie w pucharach europejskich Šimundža niespodziewanie został zwolniony. Jak to się stało?
– Zlatko Zahovič zwolnił go, ponieważ uważał, że Maribor grał nudny futbol, nie dominował na boisku nad rywalami, a wyniki w lidze były niezadowalające. Šimundža był wtedy mocno rozczarowany decyzją Zahoviča – opowiada słoweński dziennikarz Miha Zore.
Dość szybko Šimundža zemścił się na Mariborze, przejmując Murę, która występowała w drugiej lidze. To właśnie w tym klubie, w 2012 roku, Šimundža rozpoczął swoją pierwszą samodzielną pracę trenerską. Mimo że drużyna grała w drugiej lidze, Šimundža wierzył w projekt, który rozwijał się w Murskiej Sobocie.
I to rzeczywiście zadziałało. W sezonie 2019/2020 Šimundža z Murą zdobył Puchar Słowenii, a rok później wygrał mistrzostwo, wyprzedzając Maribor z Zlatko Zahovičem na czele. W sezonie 2021/2022 trener doprowadził klub do fazy grupowej Ligi Konferencji, gdzie odniósł niespodziewane zwycięstwo nad Tottenhamem. Po tej wygranej w Anglii pisano, że przegrali z "San Marino europejskiego futbolu".
Kontratak i obrona. Šimundża ma trudności w topowych klubach swoich krajów
W Ludogorcu Šimundža współpracował z polskim pomocnikiem Jakubem Piotrowskim. To właśnie słoweński trener podjął decyzję, by zaprosić Polaka do Razgradu i ustawić go bliżej ataku. Jeśli współpraca z Petrowskim przynosiła Šimundży sukces, to z całą drużyną – nie.
– W Mariborze i Ludogorcu ciąży na tobie status klubu, w każdym sezonie musisz być mistrzem. Wszyscy oczekują, że będziesz dominować, a to nie zawsze jest łatwe. Piłka nożna Šimundży przede wszystkim opiera się na obronie i kontratakach. Śląsk, który nie jest liderem polskiego futbolu, może być lepszym miejscem pracy dla Šimundży, w przeciwieństwie do Lecha i Legii – ocenia nowe miejsce pracy Słoweńca Miha Zore.
W sezonie 2021/2022, kiedy Šimundža trafił do Ludogorca w połowie sezonu, klub zdobył mistrzostwo. W kolejnym sezonie było znacznie gorzej – strata do sofijskiego CSKA rosła, przez co trener stracił pracę. Wieloletnia dominacja Ludogorca w bułgarskim futbolu mogła zakończyć się. Przypomnijmy liczby. Kiedy Ludogorec pod wodzą Šimundży został mistrzem, odskoczył od najbliższego rywala o dziewiętnaście punktów. Rok później, kiedy klub z Razgradu zdobył złoto bez Šimundży na ławce trenerskiej, wyprzedził sofijski CSKA tylko o jeden punkt.
Po zwolnieniu z Ludogorca Šimundža wrócił do rodzinnego Mariboru, gdzie dostał drugą szansę. Wyszło średnio – gra nie zachwycała, ale wyniki były niezłe. Powodem zwolnienia nie były jednak te kwestie.
– Maribor kupił Turecki biznesmen. Jest on również właścicielem angielskiego Hull City i członkiem zarządu Fenerbahçe. Turek chciał zainwestować w nowy klub, chciał postawić na swojego człowieka na stanowisku trenera. I tak Šimundža znowu opuścił Maribor.
W klubie i w samym mieście nikt nie wspomina o Šimundży złego słowa.
– Piłkarze go kochali, mimo że Maribor nie był liderem słoweńskiego futbolu. Kibice również wsparli Šimundżę. Nikt nie obwiniał go za niepowodzenia. Zmiana trenera była tylko wynikiem decyzji nowego właściciela – mówi Miha Zore.
Świetny specjalista, ale nie czarodziej
Wręcz przeciwnie, Šimundżę będą ciepło wspominać wielu zawodników, na przykład Josip Iličić, legenda słoweńskiego futbolu. Z powodu problemów psychicznych kariera Iličicia we Włoszech zaczęła spadać, więc wrócił do Słowenii. Wówczas Mariborem kierował Damir Krznar, który nie stawiał na Iličicia i nawet odsunił go od pracy z pierwszą drużyną, tłumacząc to słabą formą fizyczną pomocnika. Wkrótce Krznara zastąpił Šimundža, który szybko znalazł wspólny język z Iličiciem. Dzięki pracy z Šimundżą, Iličić pojechał na Mistrzostwa Europy. I to nie za zasługi dla słoweńskiego futbolu, ale za to, że był najlepszym zawodnikiem całej ligi.
W podobnych relacjach Šimundża był z wieloma zawodnikami, wielu go kochało i szanowało, choć trener ceni dyscyplinę, o czym mówił już w pierwszym wywiadzie po przyjściu do Śląska.
– Šimundža preferuje kompaktowy futbol. 4-4-2, 4-3-2-1 – schematy nie mają wielkiego znaczenia dla Šimundży. To surowy i bezpośredni trener, który nie lubi nowych rewolucyjnych pomysłów. Stawia na siłowy futbol i solidną obronę. Najpierw obrona, potem atak – mówi o stylu trenera Zore.
Być może w Śląsku dokonali takiego wyboru, znając jego doświadczenie pracy w Murze, gdzie w drugiej lidze zbudował drużynę, która szybko zdobyła mistrzostwo kraju. Wiarę w utrzymanie się w Ekstraklasie trudno mieć, nie tylko z powodu matematycznych szans.
– To trener, któremu trzeba dać czas, on nie jest czarodziejem – ocenia Šimundżę Miha Zore.
To świetnie, że do Śląska trafił świetny specjalista, tylko czy uda mu się uratować klub przed spadkiem? We Wrocławiu potrzebny był czarodziej, który potrafiłby stworzyć z zupełnie rozbitej drużyny zespół, który zacznie regularnie wygrywać. Ale z dostępnych opcji, Śląsk dokonał całkiem dobrego wyboru.

Komentarze