Dziewięć minut wystarczyło! Jagiellonia o krok od ćwierćfinału
Czy polscy kibice wolą spokojne zwycięstwa, czy może emocjonalne rollercoastery? W przeciwieństwie do szalonego meczu Legii w Molde, Jagiellonia zaprezentowała w Białymstoku dojrzały i pewny futbol, zgarniając wysoką zaliczkę przed rewanżem. I choć emocji nie brakowało, to tym razem obyło się bez nerwówki.
Jaga od początku grała swoje – ofensywnie, efektownie i konsekwentnie. Piłkarze Ireneusza Siemieńca wyglądali, jakby doskonale rozumieli się na boisku, a kluczową postacią po raz kolejny okazał się Afimico Pululu. Napastnik, który nie musi być wirtuozem, by zachwycać – walczy, drybluje i potrafi jednym zwodem oszukać kilku rywali. Jego druga bramka to absolutny majstersztyk, który spokojnie można oprawić w ramkę i pokazywać jako wizytówkę Ekstraklasy z tej lepszej strony.
Jaga jak walec
Choć białostoczanie musieli przejść baraże, to dziś wyglądają na lepszy eksportowy produkt niż Legia. Grają ofensywnie, efektownie i – co najważniejsze – skutecznie. A gdy tylko złapią rytm, po prostu miażdżą rywala. Cercle Brugge tego doświadczyło, zwłaszcza po czerwonej kartce dla Abu Francisa, który ułatwił Jadze zadanie.
Oczywiście, można trochę ponarzekać – choćby na zmarnowaną setkę Mikiego Vilara. Ale to tylko drobne mankamenty, bo Jagiellonia i tak zrobiła, co trzeba – zamieniła optyczną przewagę na wysokie zwycięstwo i komfortową sytuację przed rewanżem. Pululu, Romanczuk, Czurlinow – każdy dołożył swoją cegiełkę do świetnego meczu.
😱😱😱
KOSMICZNA PRZEWROTKA AFIMICO PULULU 🚨🔥
CO ON GRA... 🤯#UECL | @Jagiellonia1920 pic.twitter.com/M0IedJCGLv— Polsat Sport (@polsatsport) March 6, 2025
Nowa rzeczywistość?
Jagiellonia pokazała spokój, klasę i stabilną formę. Jeśli tak ma wyglądać polska drużyna w Europie – pewna siebie, dominująca i skuteczna – to chyba czas się do tego przyzwyczaić. I zdecydowanie nie mamy nic przeciwko.

Komentarze