Podsumowanie pierwszej połowy sezonu Ekstraklasy

Podsumowanie Ekstraklasy

Polska Ekstraklasa rozpoczęła przerwę. Dziś krótko podsumujemy wyniki pierwszej połowy sezonu, wyjaśnimy jak Lech wrócił do pierwszego miejsca w tabeli, a srebrny medalista z zeszłego sezonu zamyka tabelę.

Tabela Ekstraklasy 2024/25

1. Lech Poznań - 38 pkt.

Po nieudanej drugiej połowie ubiegłego sezonu w Poznaniu zapowiadała się poważna przebudowa. Każdy transfer zapowiadany był niemal jako przyjście nowej gwiazdy do ligi, ale w rzeczywistości wśród nowych zawodników znaleźli się tylko środkowy obrońca Douglas i Valemark, wypożyczony z Feyenoordu. Głównym letnim nabytkiem jest duński trener Niels Frederiksen. Sprowadził on do Poznania atakujący futbol i zdołał odblokować Afonso Souzę i Alego Golizadeha, których dni w stolicy Wielkopolski wydawały się policzone.

Niels Frederiksen

Lech strzela dużo bramek (tylko Legia i Krakowia więcej) i mało traci (tylko Raków mniej), napastnik Mikael Ishak wrócił do swojego normalnego poziomu. Końcówka pierwszej części sezonu pokazała jednak, że drużyna wciąż ma pewne problemy. W obronie z powodu kontuzji wypadło kilku kluczowych zawodników, a w ataku nie było zbyt dużej różnorodności. Efektem tego był tylko jeden punkt w dwóch ostatnich meczach i słowa Frederiksena, że zimą zespół musi zostać wzmocniony. Nie wiadomo, co na to poznaniacy. Zarząd Lecha zawsze starał się najpierw sprzedać korzystnego zawodnika, a dopiero potem wydawać na nowych. Tym razem Frederiksen domaga się nabytków tu i teraz.

2. Raków Częstochowa  - 36 punktów

Marek Papszun wrócił do Rakowa, a Raków wrócił do walki o mistrzostwo. Mimo utraty Vladana Kovacevicia, jednego z najlepszych bramkarzy w Ekstraklasie, który w letnim okienku transferowym odszedł do Sportingu, częstochowska obrona spisuje się dobrze. W pierwszych trzynastu kolejkach Raków stracił zaledwie cztery gole. To zasługa młodego bramkarza Kacpra Trelowskiego, który swoją grą zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski oraz częstochowskiej defensywy.

Nie rozwiązano jednak głównego problemu drużyny - braku bramkostrzelnego napastnika. Wydaje się, że Częstochowa nigdy nie znajdzie napastnika, który będzie konsekwentnie zdobywał bramki. Pytanie tylko, czy w systemie Papszuna napastnik w ogóle jest w stanie strzelać dużo bramek. Z każdym rokiem wydaje się to coraz mniej prawdopodobne.

Marek Papszun w Rakowie

Solidna defensywa zwiększa szanse Rakowa na mistrzostwo, ale występ podopiecznych Papszuna zdecydowanie nie dodaje kibicom tej drużyny powodów do radości. W większości meczów częstochowianie grają zamknięty futbol, cofając się głęboko po zdobyciu bramki. Główne zagrożenie ze strony czerwono-niebieskich pojawia się w końcówkach - Raków zdobył aż jedenaście bramek w okresie po 86. minucie meczu.

3. Jagiellonia Białystok - 35 punktów

W polskim futbolu często używa się określenia "pocałunek śmierci" w odniesieniu do niepowodzeń polskich klubów w Ekstraklasie po awansie do fazy grupowej europejskich pucharów. Jagiellonia, która w minionym sezonie po raz pierwszy w historii została mistrzem Polski, udowodniła, że pocałunku śmierci można uniknąć. Drużyna Adriana Siemieńca dobrze radzi sobie w Europie i ma duże szanse na obronę tytułu.

Kryzys, z którym Jaga zmagała się na początku jesieni, nie obył się bez problemów, ale udało się go przezwyciężyć. Drużyna z Białegostoku nie pokazuje już tak barwnej gry, za którą wielu pokochało ją w poprzednim sezonie, stawiając bardziej na efektowność niż efektywność. Straty Alomerovicia, Wdowika i Marczuka nie są jeszcze tak odczuwalne, a nowi Diaby-Fadiga i Churlinov dodali urozmaicenia.

Jesus Imaz w Białymstoku

Pululu i Imaz nadal regularnie strzelają bramki, a ten drugi ma za sobą serię siedmiu meczów w Ekstraklasie. Głównym zadaniem Jagiellonii w tym momencie jest utrzymanie Pululu, bo angolski napastnik swoją grą w Ekstraklasie i Lidze Konferencji przyciąga coraz większą uwagę. W tej chwili białostoczanie mogą być w pełni usatysfakcjonowani - uniknęli pocałunku śmierci, na wiosnę zespół będzie kontynuował grę w rozgrywkach Ligi Konferencji, a także ma wszelkie szanse na sukces w lidze i pucharze kraju.

4. Legia Warszawa - 32 punkty

Legia nie jest łatwa do oceny. W stolicy zawsze oczekuje się, że klub zdobędzie mistrzostwo, ale Wojskowi wchodzą w przerwę zimową sześć punktów za prowadzącym Lechem. Kto ponosi winę za ten wynik? Raczej dyrektor sportowy Jacek Zieliński i właściciel Dariusz Mioduski niż trener Goncalo Feio. Spośród letnich debiutantów tylko Luquinas, Vinagre i Chodyna się sprawdzili. Feio nie ma praktycznie żadnej alternatywy z przodu - Peckhart jest stary i mało przydatny, Nsame, trzykrotny najlepszy strzelec ligi szwajcarskiej, nie strzela bramek, a milion zapłacony za Alfarelę był stratą pieniędzy.

We wrześniu i na początku października klub miał serię czterech meczów bez zwycięstwa. W tym okresie klub znalazł się za plecami Lecha. Klubowi udało się wyjść z kryzysu dzięki zmianie schematu gry. Feio przeszedł na grę czwórką obrońców, co przyniosło efekt.

Goncalo Feio, Legia Warszawa

Sześciopunktowa przepaść nie będzie łatwa do odrobienia, zwłaszcza że Legia przegrała z Poznaniem 2:5, ale końcówka pierwszej części sezonu pokazała, że Lech też nie jest bezbłędny. Legia potrzebuje wzmocnień, Feio gra właściwie jednym składem. Podobno po meczu z Djurgarden, Feio miał konflikt z Mioduskim, również z powodu chęci wzmocnienia składu zimą.

5. Cracovia – 31 punkty

Jedna z pozytywnych niespodzianek tego sezonu, ale nie największa. Cracovia dobrze rozpoczęła rozgrywki i przez długi czas trzymała się w czołówce tabeli, zajmując miejsce w pierwszej trójce. Jednak końcówka pierwszej części sezonu była mniej udana – zaledwie dwa punkty zdobyte w czterech meczach. Skąd taki sukces? Cracovia wyciągnęła wnioski z błędów poprzedniego lata i solidnie poszerzyła kadrę, choć to nie jedyny powód dobrych wyników.

Benjamin Källman rozgrywa znakomity sezon. Latem pojawiły się plotki o zainteresowaniu ze strony Legii, ale Fin pozostał w Krakowie. Obecnie prowadzi razem z Koulourisem w klasyfikacji strzelców (11 goli) i asystentów (7 asyst) – tutaj na równi z Janzą. W 18 kolejkach "Pasy" straciły 28 goli, więcej tylko Motor i Lechia. To jest ich główny problem. Jeśli Cracovia poprawi grę w obronie, ma realne szanse na walkę o europejskie puchary.

Benjamin Källman w Cracovii

6. Górnik Zabrze – 30 punktów

Pod dachem stadionu w Zabrzu wisi baner z imieniem Jana Urbana. Jako piłkarz, obecny trener Górnika rozegrał 135 meczów i trzykrotnie zdobył mistrzostwo Polski. Za trenerskie dokonania również zasługuje na uhonorowanie. Mimo wielu problemów Urban ponownie dostarcza wyniki. Latem klub opuścił Ennali, którego transfer przyniósł blisko 3 miliony euro. Jednak jego brak nie jest odczuwalny.

Jan Urban trener

Sezon zaczął się przeciętnie, ale w ostatnich siedmiu meczach Górnik zdobył aż 18 punktów. Nawet Zahović, który nie błyszczał w Pogoni, zaczął trafiać. W Zabrzu zmienił się prezydent miasta. Czwarta trybuna stadionu jest na ukończeniu, a coraz częściej mówi się o zmianie właściciela klubu. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja 14-krotnego mistrza Polski się poprawia.

7. Motor Lublin – 28 punktów

Największa niespodzianka pierwszej części sezonu. Motor, powracający do Ekstraklasy po 32 latach, nie stał się chłopcem do bicia, lecz zadomowił się w środku tabeli. Zespół prezentuje atrakcyjny styl gry, stawiając na atak i otwartą grę. W meczach Motoru pada średnio 3,2 gola. W pierwszej części sezonu Motor przeżył m.in. 2:5 z Legią, 2:6 z Cracovią, 4:2 z Pogonią i 3:4 z Widzewem. Z Motorem nie da się nudzić, a wszystko wskazuje na to, że w Ekstraklasie zostanie na dłużej.

Klub należy do Zbigniewa Jakubasa, jednego z najbogatszych Polaków. W Lublinie nie kryją ambicji – chcą w przyszłości walczyć o europejskie puchary. Obecny sezon to jeszcze za wcześnie, ale za kilka lat Motor może stać się drugim Rakowem. Na razie zespół prowadzi Samuel Mráz, który w 18 meczach strzelił 9 goli. Dodatkową atrakcją jest Sergi Samper – wychowanek Barcelony, który grał u boku takich gwiazd jak Messi, Neymar czy Iniesta.

Piłkarze Motoru Lublin

8. Pogoń Szczecin – 27 punktów

Pogoń miała serię 13 meczów bez zwycięstwa na wyjeździe, która zaczęła się w marcu 2024 w Warszawie (remis z Legią), a zakończyła dopiero w listopadzie w derbach z Lechią w Gdańsku. Gdyby nie tak słabe wyniki wyjazdowe, szczecinianie walczyliby o medale. W dziewięciu meczach u siebie zdobyli 22 punkty (więcej ma tylko Lech), a na wyjazdach – zaledwie 5.

Co raz starszy jest Kamil Grosicki, teraz ma 2+5 w 17 meczach, podczas gdy w poprzednim sezonie miał 13+14 w 34 grach. Z kolei Koulouris stał się wreszcie skutecznym napastnikiem. Problemem może być zainteresowanie Grekiem ze strony Panathinaikosu. Pogoń zmaga się z problemami finansowymi, więc sprzedaż lidera jest możliwa. Szansą na poprawę sytuacji jest nowy właściciel – mówi się o kanadyjskim inwestorze.

Bez wzmocnień powrót do walki o puchary będzie trudny, gdyż krótka ławka rezerwowych nie pozwala na rotację składu. Robert Kolendowicz, dla którego to pierwszy samodzielny sezon w roli trenera, ma przed sobą trudne wyzwanie.

Pogoń Szczecin

9. Widzew Łódź – 25 punktów

Latem Widzew opuścił Jordi Sánchez, główny napastnik. Nie udało się znaleźć dla niego równorzędnego zastępcy, ale okazało się, że to nie było konieczne. Więcej minut zaczął dostawać Imad Rondić, który w połowie sezonu strzelił 9 goli – więcej niż Sánchez przez cały poprzedni sezon.

Problemem pozostaje jednak brak stabilności. Widzew ani razu nie wygrał, ani nie przegrał więcej niż dwóch meczów z rzędu. Kibice mają poczucie, że klub stoi w miejscu i potrzebuje zmian, by zrobić krok do przódu.

10. GKS Katowice – 23 punkty

GKS wrócił do Ekstraklasy po 19 latach i, podobnie jak Motor, może być zadowolony z pierwszej połowy sezonu. Klub dobrze przeprowadził letnie transfery, ściągając zarówno doświadczonych, jak i młodych graczy, co przyniosło efekty – środek tabeli i 5 punktów przewagi nad strefą spadkową.

W drugiej części sezonu mogą pojawić się trudności. Z powodu kontuzji początek rundy opuści podstawowy napastnik Zrelak, a przeciwnicy już lepiej wiedzą, czego się spodziewać po drużynie. W 2025 roku GKS przenosi się na nowy stadion, co również daje nadzieję na lepszą przyszłość.

11. Piast Gliwice – 22 punkty

Piast zarobił prawie dwa miliony euro na sprzedaży Ameyaua i Mosóra, ale zimą o mały włos nie stracił licencji na grę w Ekstraklasie z powodu długów. Pomoc przyszła od władz lokalnych, które przyznały klubowi dodatkowe finansowanie. Przydałby się jednak Piastowi napastnik – ta pozycja od lat pozostaje problemem dla zespołu z Gliwic.

Piast od zawsze kojarzył się z solidną defensywą, i tak jest nadal – tylko Raków i Lech tracą mniej goli. Jednak bardziej prawdopodobne jest, że obrona zacznie popełniać błędy, niż że któryś z tria Rosołek, Piątkowski, Katsantonis zacznie regularnie trafiać do siatki. Cała trójka ma na koncie łącznie zaledwie trzy gole. W takiej sytuacji miejsce tuż poza pierwszą dziesiątką wydaje się zasłużone.

Piast Gliwice

12. Radomiak Radom – 20 punktów

W Radomiu kontynuują eksperymenty z brazylijskimi i portugalskimi piłkarzami – w kadrze Radomiaka jest ich aż jedenastu, choć zimą kilku odejdzie. Już wiadomo, że klub opuści solidny skrzydłowy Maurides Peixoto, który przeniesie się do MLS. Z kolei odejście Leonardo Rochy można porównać do katastrofy – z 23 bramek Radomiaka Rocha strzelił aż 11. Mówi się, że zainteresowanie piłkarzem wyraża Raków i kazachski Ordabasy.

Leonardo Rocha

Problemy w Radomiu się jednak nie kończą. Przed ostatnim meczem w 2024 roku, podczas treningu, Portugalczyk Wagner uderzył kolegę z drużyny, Michała Wolskiego, który stracił przytomność. Dopiero wygrana w ostatnim meczu z Śląskiem pozwoliła Radomiakowi opuścić strefę spadkową. Wiosną czeka ich trudna walka o utrzymanie.

13. Stal Mielec – 19 punktów

Najlepszy bramkarz poprzedniego sezonu opuścił Stal, a Ilya Szkurin nie prezentuje skuteczności z zeszłego roku. Mimo to Stal jest poza strefą spadkową. Klub z Mielca zdecydował się na zmianę trenera – Kamila Kieresia zastąpił Janusz Niedźwiedź, który wcześniej pracował w Ekstraklasie z Widzewem i Ruchem.

Za kadencji Niedźwiedzia Stal gra efektowniej i przynosi to efekty. W siedmiu meczach pod wodzą Kieresia zespół zdobył tylko 4 punkty, a pod Niedźwiedźa – 15 punktów w 11 spotkaniach. Choć wielu widziało w Stali pewnego kandydata do spadku, mielczanie po raz kolejny udowadniają, że są w stanie osiągnąć więcej.

14. Zagłębie Lubin – 19 punktów

W Lubinie nigdy nie brakowało pieniędzy. Zagłębie oferuje swoim zawodnikom atrakcyjne kontrakty, ale po raz kolejny nie przekłada się to na wyniki. Od pięciu sezonów "Miedziowi" nie awansowali wyżej niż na ósme miejsce i raczej nie zrobią tego także w obecnym sezonie. Klub zmienił już trenera – Waldemara Fornalika, byłego selekcjonera reprezentacji Polski i mistrza kraju z Piastem, zastąpił Marcin Włodarski, który wcześniej prowadził młodzieżową reprezentację Polski.

Po dobrym początku pod wodzą Włodarskiego, sytuacja wróciła do poprzedniego stanu – jedno oczko w czterech ostatnich meczach. Może coś się zmieni po zimowym obozie, podczas którego drużyna ma dopracować nową taktykę z trzema środkowymi obrońcami.

Ciekawostką jest fakt, że Michał Nalepa, jeden z obrońców Zagłębia, zdążył w ośmiu meczach obejrzeć aż trzy czerwone kartki.

Lubin może pochwalić się również dobrą akademią i utalentowaną młodzieżą. Jednym z najbardziej obiecujących zawodników jest Tomasz Pieńko, a Marcel Reguła zdobył efektowną bramkę w meczu z lokalnym rywalem. 

15. Puszcza Niepołomice – 18 punktów

W poprzednim sezonie Puszcza Niepołomice terroryzowała Ekstraklasę swoimi stałymi fragmentami gry. Groźne były nie tylko rzuty rożne i wolne, ale nawet wrzuty z autu. W obecnym sezonie goli ze stałych fragmentów jest mniej, ale rywale wciąż się ich boją. Przykładem może być Jagiellonia, która w jednym meczu ani razu nie sfaulowała w swojej połowie i nie dopuściła do ani jednego rożnego, a mimo to straciła bramkę.

Dziesięć zdobytych punktów w ostatnich pięciu meczach pozwoliło Puszczy wyjść ze strefy spadkowej, choć drużyna Tomasza Tułacza wyprzedza Koronę jedynie lepszym bilansem bramek.

Wiosną może być trudniej – Tułacz, który prowadzi klub już od dziewięciu i pół roku, nie ukrywa, że kilku jego zawodników otrzymało zimowe oferty transferowe.

16. Korona Kiełce – 18 punktów

W poprzednim sezonie kielczanie utrzymali się w lidze w ostatniej kolejce. Podobny scenariusz może ich czekać w tym sezonie. Pierwsze zwycięstwo odnieśli dopiero w szóstej kolejce, już pod wodzą Jacka Zielińskiego, który zastąpił Kamila Kuzerę. Do końca roku Koronie nie udało się opuścić strefy spadkowej – głównie z powodu problemów w ataku (zaledwie 15 zdobytych goli, najgorszy wynik w lidze ma tylko Śląsk).

Po zmianie władz miasta Korona nie może liczyć na dodatkowe finansowanie, a nowa prezydent Agata Wojda nie zamierza wspierać klubu publicznymi pieniędzmi. Na razie klub pozostaje bez nabywcy, co ogranicza możliwości transferowe.

17. Lechia Gdańsk – 14 punktów

Lechia Gdańsk wróciła do Ekstraklasy po roku, z nowym właścicielem i młodym składem, ale euforia szybko minęła. W pierwszych sześciu meczach nie odnieśli zwycięstwa, a jesienią znów zaczęły się problemy z wypłatami wynagrodzeń. Kibice zaczęli skandować hasła przeciw właścicielowi klubu Paolo Urferowi.

Młoda drużyna radzi sobie znacznie gorzej z czołowymi zespołami ligi niż z przeciętnymi rywalami w 1. lidze. W defensywie błędy popełniają Planas, Olsson i Čindrić. Lechia traci średnio 1,83 gola na mecz, co stawia ją w roli głównego kandydata do spadku.

18. Śląsk Wrocław – 10 punktów

Rok temu Śląsk zimował na pierwszym miejscu, dziś jest ostatni. W klubie nie ma już ani Erika Expósito, ani Jacka Magiery, ani Dawida Balty, a drużyna zdobyła tylko jedno zwycięstwo w 18 meczach.

Kapitan Peter Pokorný publicznie wyraża chęć odejścia z zespołu, co dodatkowo pogarsza sytuację.

Komentarze

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze
Nikt jeszcze tego nie skomentował. Bądź pierwszy!
Reklama 18+